Przejdź do treśći

Felieton

Nic śmiesznego, ha, ha!

kobieta i mężczyzna w strojach superbohaterów

Czy felietony w magazynach o cukrzycy zawsze muszą być zabawne? Może tak, skoro sama cukrzyca rzadko bywa zabawna. Cukrzyca to nie bułka z masłem. To życie pełne wyrzeczeń (przynajmniej tak uważają niektórzy), codzienne szczegółowe planowanie pracy, odpoczynku, wysiłku, posiłków. Czy wiecie, na przykład, że cukrzyk potrafi ważyć pokarmy wzrokiem? (Ludzi nie potrafi ważyć). Robi sobie też zastrzyki i upuszcza krew, kilka razy dziennie. A to wszystko nie wygląda pocieszająco. Skoro więc codzienność nie jest pobłażliwa, to może felieton ją osłodzi? Przepraszam! Zakazane słowo… Jest tyle innych określeń: uprzyjemni, umili, uatrakcyjni, złagodzi…

Może trafilibyśmy na diabetyka, dla którego jego choroba to nic takiego. Który traktuje ją lekko i przyjemnie, bo opanował te wszystkie potrzebne sztuczki kontrolowania choroby. Jest wzorowym przykładem realizowania diety, dba o swój organizm zażywając odpowiedniej ilości snu, ruchu, wypoczynku. Poziom jego HBA1C oscyluje wokół 6,5, a może nawet nieco spada, co byłoby wskazane. Ktoś taki mógłby, jako autentyczny cukrzyk, zapozować do sesji „prawdziwie uśmiechnięty diabetyk”, a jego zdjęcie, na którym trzyma w jednej ręce pilota pompy insulinowej, a w drugiej – czytnik systemu ciągłego monitorowania glikemii, to zdjęcie z czystym sumieniem mógłby zamieścić każdy redaktor magazynu o cukrzycy. Na innym zdjęciu, w wersji light, nieco mniej zamożny, ale równie szczęśliwy diabetyk, mierzyłby właśnie glikemię wydobywając kropelkę krwi z opuszki palca, lub podawać sobie insulinę penem, jednocześnie nie przestając się uśmiechać.

>> Dlaczego pompa insulinowa to nie sztuczna trzustka?

Problem polega na tym, czy taki cukrzyk naprawdę istnieje. Jeśli tak, to jak go odnaleźć? Jak stwierdzić, czy rzeczywiście jest skrupulatnym i jednocześnie szczęśliwym cukrzykiem, a nie pozuje, nadrabia miną, fabrykuje opowieści, by zabłysnąć wśród koleżanek i kolegów (cukrzyków)? Albo by znaleźć się na okładce magazynu o cukrzycy? Taki cukrzyk miałby nawet szansę znaleźć się na okładce jakiegoś ogólnopolskiego, znanego tygodnika.

Ten gość mógłby zainspirować całe rzesze chorych na cukrzycę, których zresztą ciągle przybywa. Z pewnością byłby rozchwytywany przez lokalne i krajowe, większe i mniejsze stowarzyszenia diabetyków, które zapraszałyby go do wygłoszenia odczytów, wykładów, prezentacji. Może znaleziono by producenta i sponsora filmu, w którym zagrałby główną rolę. Film opowiadałby o wszystkich etapach cukrzycy, od rozpoznania, poprzez pierwsze załamania, być może próby samobójcze, z których ratowałaby go miłość, czyli kobieta. Albo mężczyzna, jeśli nasz bohater byłby bohaterką. Zresztą, wszystko jedno, cukrzyca nie zna granicy płci, tak jak przyjaźń, miłość, uczucia… Mówiąc krótko – odpowiednia doza romantyzmu byłaby oczekiwana przez producenta i sponsora, dla zapewnienia frekwencji w kinach.

Zresztą warto byłoby się zastanowić, czy większe szanse na tytuł szczęśliwego diabetyka nie miałaby jednak kobieta. Skrupulatna, dokładna, metodyczna, konsekwentna, systematyczna, wytrwała, czyli o cechach niezbędnych do osiągnięcia wyniku HBA1C na poziomie 6,5. Przypuszczalnie też postać kobiety byłaby milej widziana na okładkach najbardziej popularnych, ogólnokrajowych wydawnictw. To jest, zdaje się, właściwy trop poszukiwań. Uwaga! Otwieramy nabór kandydatek. Zgłoszenia z aktualnym wynikiem hemoglobiny glikowanej oraz zdjęciem prosimy kierować na adres redakcji.

Poznaj naszego eksperta

Piotr Kubic / Apteline

Piotr Kubic

Pisze opowiadania i felietony, realizuje filmy, fotografuje. Od 18 lat związany z Teatrem Bagatela w Krakowie.

Zobacz także

Polecane produkty