Przejdź do treśći

Felieton

Cukrzyca dziecka to wyzwanie dla rodzica

Dziewczynka podaje sobie insulinę

O triadzie dziecko – rodzice – cukrzyca można by pisać książki. Na potrzeby tego krótkiego tekstu postaram się nakreślić najważniejsze kwestie w tej relacji.

Przede wszystkim, gdy cukrzyca pojawia się w życiu dziecka, to rodzice stają się głównodowodzącym na polu tej walki. To rodzic otrzymuje od lekarza szczegóły diagnozy oraz wszelkie informacje na temat zdrowia dziecka. To rodzic szkoli się ze wszystkich tematów związanych z życiem z cukrzycą – z samokontroli, podawania insuliny, przygotowywania posiłków, wyliczenia wymienników i zasad podejmowania aktywności fizycznej. To rodzic, często z przerażeniem, słucha o ryzyku hipoglikemii.

Czytaj również: Każdemu według potrzeb, czyli jak wspierać diabetyka

Pacjent, niezależnie czy jest to młodsze dziecko, czy nastolatek, zwykle spędza czas na oddziale z dala od całego szumu nowej diagnozy. A jego rodzic przechodzi przyspieszoną szkołę nowego życia z cukrzycą. Już sama organizacja polskiej służby zdrowia, w której nieletni pacjent, nawet jeśli prawie pełnoletni, nie ma prawa głosu, w której partnerem dla lekarza jest rodzic pacjenta, a nie on sam, bardzo wyraźnie ustawia tę relację dziecko – rodzic – cukrzyca.

Żal za zdrowiem

Dziecko uwzględnia się w edukacji wówczas, gdy jego wiek, a także możliwości intelektualne i manualne, pozwolą mu na udział w procesie leczenia. Jeśli cukrzycę rozpoznaje się u nastolatka, to on sam także jest włączany w proces edukacji. Jeżeli u małego dziecka – to rodzice są w 100 proc. odpowiedzialni za wszelkie cukrzycowe sprawy. Niezależnie od wieku dziecka diagnoza zawsze jest wyzwaniem, a niekiedy wręcz dramatem dla całej rodziny. Często też zdarza się, że dziecko mniej przeżywa nagłą utratę zdrowia niż jego rodzic.

Szczególnie jest to widoczne u młodszych dzieci, które nie do końca rozumieją znaczenie zmiany następującej wraz z diagnozą. Dopiero nastolatki potrafią pojąć tak abstrakcyjne pojęcia jak „zdrowie”, „przyszłość”, „powikłania cukrzycowe”, czy „związki przyczynowo-skutkowe”. Dla młodych pacjentów diagnoza może być powodem zniechęcenia, złości, poczucia niesprawiedliwości. Jednak najczęściej wszelkie negatywne emocje związane z wykryciem cukrzycy dotyczą rodziców niezależnie od tego, w jakim wieku dziecko zostało zdiagnozowane.

Emocje dziecka to odbicie emocji rodzica

Podejście rodziców do cukrzycy ma ogromne znaczenie dla dziecka i jego relacji z cukrzycą. Jeśli rodzic nienawidzi cukrzycy, podchodzi emocjonalnie do większości aspektów związanych z cukrzycą, smuci się i krzyczy, gdy glikemie są za wysokie, jest perfekcjonistą i nie toleruje błędów żywieniowych oraz nieprawidłowych cukrów, narzeka na nieposłuszeństwo dziecka lub sam odczuwa wypalenie cukrzycowe, tym większe ryzyko, że dokładnie te same emocje będzie odczuwać dziecko. I tym większe ryzyko, że znienawidzi cukrzycę, co w konsekwencji może bardzo pogorszyć jego samokontrolę i bezpieczeństwo w przyszłości.

W tym miejscu chcę zaznaczyć, że na rodzicach spoczywa nie tylko obowiązek wspierania dziecka w leczeniu lub wyręczania go w obowiązkach wynikających z choroby. Rolą rodziców, o której chyba myśli się mniej, jest nauczenie dziecka zdrowej postawy wobec tej choroby. Jest to bardzo trudne, bo często sami rodzice nie mają prawidłowej „relacji” z cukrzycą dziecka. A stąd tylko krok do wywoływania w dziecku poczucia winy, bo zachorowało, a mama z tego powodu płacze i nie może chodzić do pracy. Bo ma niestabilne cukry i rodzice zamartwiają się o powikłania. Bo znowu zdarzyła się hipoglikemia itd. Tymczasem nawet dla nastolatka, także tego zbuntowanego, rodzic jest pierwszym punktem odniesienia. To jak rodzic emocjonalnie radzi sobie z cukrzycą dziecka determinuje to, jak do choroby podchodzi samo dziecko.

Pozwól na samodzielność

W triadzie cukrzyca – rodzice – dziecko konflikt interesów polega na tym, że rodzic pragnie, by dziecko przede wszystkim było bezpieczne i miało glikemie w zakresie normy. Dziecko ma inne cele – chce żyć normalnie, tak jak jego rówieśnicy. Chce być jak najbardziej podobne do innych, usamodzielniać się oraz integrować z rówieśnikami. Czy ten konflikt interesu jest w ogóle do pogodzenia? Moim zdaniem tak, choć z obserwacji wiem, że dla wielu rodzin jest to prawdziwe wyzwanie i zarzewie wielu konfliktów. Jeśli rodzic chce, aby jego dziecko potrafiło samodzielnie funkcjonować z cukrzycą, bo przecież kiedyś wyfrunie spod rodzicielskich skrzydeł, to musi je do tego sukcesywnie przygotowywać.

Nawet najmłodsi diabetycy powinni być włączani w cukrzycowe sprawy. Im dziecko jest starsze, tym więcej obowiązków powinno na nim spoczywać. I tak naprawdę jest to wyzwanie dla rodzica, który w pewnym momencie musi oddać pałeczkę, przestać być głównodowodzącym cukrzycy. Rodzice mają z tym ogromny problem, często wydaje im się, że jak sami wszystkiego nie dopilnuję (nie zważą, nie zmierzą, nie przeliczą), to będzie katastrofa. Taka postawa powoduje jednak, że wychowujemy cukrzycowych analfabetów. Chcąc dobrze robimy krzywdę dzieciom.

Nie krytykuj i wspieraj

„Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał” – rodzice, którzy pragną, by ich dziecko było z cukrzycą bezpieczne, muszą uczyć je samodzielności. A przejmowanie obowiązków i odpowiedzialności za siebie muszą się odbywać stopniowo. Częstym błędem rodziców, najczęściej wynikającym z frustracji i zmęczenia, jest nagłe, całkowite odcięcie się od choroby dziecka. „Mam już dosyć pilnowania twoich cukrów, od dziś radzisz sobie sam” – wbrew pozorom niejeden nastolatek słyszy takie słowa. Tymczasem dziecko, nieważne czy 11- czy 16-letnie, które nigdy nie było samodzielne i nie miało szansy na samodzielne podejmowanie decyzji, np. dotyczących dawkowania insuliny, nie stanie się takie z dnia na dzień.

Według zaleceń pediatrów i psychologów rodzic powinien zawsze wspierać swoje nastoletnie dziecko, będzie się tylko zmieniać forma tego wsparcia. Nastolatki, które subiektywnie oceniają, że odczuwają duże wsparcie ze strony rodziny, znacznie częściej mają lepsze poziomy samokontroli niż osoby, które narzekają na jego niedobór. Przykro jest obserwować, gdy rodzice nastolatków narzekają w poradni diabetologicznej na ich zachowania, złoszczą się, żalą diabetologom, jakie to ich pociechy są nieposłuszne i jak źle sobie ze wszystkim radzą. Taka wizyta musi być bardzo „motywująca” i „zachęcająca” dla nastolatka… Raczej młodzież tylko czeka aż ta sesja gniewu rodziców się skończy, czasem nawet nie słucha, nie dodaje nic od siebie, bo tak na dobrą sprawę nic nie ma do dodania.

Jak uniknąć takich sytuacji?

  • Angażuj dziecko w cukrzycowe sprawy od samego początku, adekwatnie do jego wieku i możliwości.
  • Tłumacz, ucz, pokazuj, wyjaśniaj wszystkie kwestie związane z cukrzycą odkąd tylko można się z dzieckiem komunikować.
  • Zachęcaj do samodzielnych działań, do decydowania o dawkach i pozwalaj na uczenie się na błędach.

Nie ograniczaj dziecka cukrzycą. Nie mów, że czegoś nie może przez cukrzycę. Raczej – może wszystko, ale musi pamiętać o cukrzycowych obowiązkach. Zdecydowanie łatwiej będzie mu o tym pamiętać, jeśli te obowiązki są elementem codziennej rutyny i na trwałe weszły w jego codzienne życie.

Poznaj naszego eksperta

Katarzyna Gajewska

Katarzyna Gajewska

psycholog, diabetyczka i edukator diabetologiczny

Zobacz także