Przejdź do treśći

Artykuł

Konserwanty w kosmetykach – balast czy konieczność?

kobieta nakłada krem na twarz

Zwolennicy kosmetyków naturalnych przekonują, że nie ma nic gorszego w produktach do higieny i pielęgnacji niż konserwanty. To one mają być przyczyną tak częstych reakcji alergicznych. Czy faktycznie to konserwanty zawarte w produktach do pielęgnacji są odpowiedzialne za przesuszenia, zaczerwieniania i pieczenie skóry?

Po co w ogóle dokłada się do kosmetyków konserwanty, skoro możliwe jest tworzenie produktów bez konserwantów? Zaczynając rozmowę o konserwantach od takiego pytania jesteśmy już o krok od teorii spiskowych – bo może konserwanty dokłada się po to, by szkodzić skórze i w ten sposób skłaniać konsumentów do kupowania coraz to nowych preparatów?

Czytaj również: Olej kokosowy w pielęgnacji – fakty i mity

Faktem jest, że kosmetyki bez konserwantów są w sprzedaży, ale trzeba pamiętać, że: po pierwsze mają krótki termin przydatności do zużycia (1–3 miesiące), po drugie muszą być specjalnie przechowywane – często w lodówce, zdecydowanie nie w miejscach nasłonecznionych.

Nakładając kosmetyk bez konserwantów, trzeba uważać, by nie zanieczyścić go z zewnątrz, o co wcale nie jest trudno. Wystarczy zapomnieć umyć ręce i nabrać palcem produkt ze słoiczka. Na zdrowej skórze człowieka żyją tysiące drobnoustrojów, które po przedostaniu się do korzystnego dla siebie środowiska, a takim jest na pewno kosmetyk na bazie wody, bardzo szybko zaczną się rozwijać. Innymi słowy, kosmetyki bez konserwantów mają rację bytu, ale nie na masową skalę.

Czytaj też: Regeneracja włosów po lecie – trzy kroki do zdrowych włosów

Bezpieczny kosmetyk musi być uniwersalny

Podstawowym warunkiem dopuszczenia do sprzedaży każdego produktu kosmetycznego jest jego bezpieczeństwo. Konserwanty są po to, by zagwarantować bezpieczeństwo produktu zarówno na etapie produkcji, jak i transportu, ekspozycji w sklepie oraz w czasie użytkowania przez konsumenta do końca okresu przydatności podanego na opakowaniu.

Nie każdy sklep ma klimatyzację, nie każdy kosmetyk sprzedaje się natychmiast, nie każda łazienka jest sterylnie czysta... Producenci kosmetyków muszą wszystkie te czynniki brać to pod uwagę. Muszą wypośrodkować proces produkcji produktu w taki sposób, by nie zmieniał on swoich właściwości podczas transportu czy podczas przechowywania w ciepłej i wilgotnej łazience.

Trzeba pamiętać, że większość kosmetyków zawiera w swoim składzie wodę, która jest naturalnym środowiskiem dla rozwoju bakterii, drożdży, pleśni i grzybów. Skąd natomiast do kremu przedostają się bakterie? Z naszej skóry i z powietrza, gdzie obecnych jest mnóstwo mikroorganizmów.

Według danych naukowych na każdy 1 cm kw. skóry człowieka przypada około 110 mikroorganizmów. Wśród nich obecne są również patogeny, czyli organizmy chorobotwórcze, takie jak: candida albicans, która wywołuje grzybicę, staphylococcus aureus, inaczej gronkowiec złocisty, który może wywoływać czyraki, liszaje i ropnie oraz tzw. jęczmień oka, zapalenie mieszków włosowych, a w skrajnym przypadku sepsę, oraz pseudomonas aeruginosa, pałeczka ropy błękitnej, która może wywołać m.in. zakażenie gałki ocznej oraz sepsę. Na powierzchni zdrowej skóry liczba patogenów jest niewielka, dlatego nie są groźne. Jednak jeśli przedostaną się one do kosmetyku, który nie zawiera konserwantu, to będą się namnażać. Jeśli przedostaną się do preparatu zabezpieczonego konserwantami, ich dalszy rozwój nie będzie możliwy.

Konserwanty w kosmetykach a alergie

Im częściej stosuje się jakieś związki, tym większe jest ryzyko uczulenia – to oczywiste. Na przykładzie parabenów: do niedawna występowały w ok. 70 proc. produktów kosmetycznych. Kiedy zaczęto zastępować parabeny innymi konserwantami, okazało się, że statystyka uczuleń na parabeny znacząco spadła, a przesunęła się w kierunku innych, zastępujących parabeny substancji konserwujących.

Jeżeli kosmetyk jest popularny, to częściej się słyszy o tym, że uczula. Ale nie oznacza to od razu, że dany produkt ma słaby skład – po prostu nie istnieją kosmetyki w 100 proc. bezpieczne dla każdego. Wszystkie substancje, które są w kosmetykach, są zawsze wielokrotnie badane i dopuszczane do sprzedaży dopiero wówczas, gdy są bezpieczne. Jednak każdy z nas jest inny, a uczulenia to wypadkowa wielu czynników, nie tylko pielęgnacji.

Poznaj naszego eksperta

Karolina Rosińska Kosmetyki Apteline

Karolina Rosińska

Testuję kosmetyczne pewniaki, sprawdzam nowości, czytam etykiety, nakładam maski i maseczki, zmieniam się, czaruję, marzę, kocham wszystko, co naturalne. I mam w domu galerię kosmetyków – na wiosenne przebudzenie, czerwcowy gorąc, jesienny spleen i zimowe mrozy. Tak, jestem kosmetycznym prepersem :)

Zobacz także

Polecane produkty